Kontakt Strona główna Pliki do pobrania english

NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail:

MARPE oczami pani Marty

Notowała E. Banaszkiewicz

Artykuł Barbary Dudkiewicz o sanatorium „Marpe”, który ukazał się w październikowym numerze „Gazety”, ze szczególnym wzruszeniem przeczytała jedna Czytelniczka – pani Marta Kazimierska. Wbrew przypuszczeniom zawartym w artykule, Irena Witkowska nie jest „jedynym świadkiem tamtej historii”.

Marta Kazimierska pracowała w kuchni sanatorium „Marpe” od 1936 roku do połowy 1939. Bardzo dobrze pamięta zarówno Irenę Witkowską, jak i jej matkę. Na fotografii zamieszczonej we wspomnianym numerze na str. 35, podpisanej: Zespół gospodarczy „Marpe”, pierwsza z prawej stoi bratowa pani Marty - Julia Rutkowska. – Ona i mój brat Feliks też tam pracowali. Właśnie mój brat przejął funkcję woźnicy po panu Konowrockim, który się stamtąd wyprowadził - mówi moja rozmówczyni. – Wesele Feliksa z Julią odbyło się w 1933 roku właśnie w Marpe”, w pokoju Frani, matki Ireny. Pani Marta miała wtedy 14 lat. Dobrze też pamięta rozkład pomieszczeń w budynku. – Na dole był pokój gospodarczy, kuchnia, pokój Frani i hala z leżakami do leżakowania. Na piętrze mieszkał pierwotnie Konowrocki z rodziną, potem Feliks. Był tez pokój dla czterech, pięciu numerowych. Tak był w budynku przy ulicy Świderskiej. Pawilon od ulicy Kołłątaja wówczas był w budowie, ukończono go na krótko przed wojną. Marta Kazimierska – rodowita otwocczanka, mieszkała wówczas na Kresach, przy ul. Rycerskiej. W 1940 roku została wywieziona na roboty do Niemiec. Pracowała w gospodarstwie rolnym w Lubniewicach (dziś ziemie polskie) u barona von Vartenberga (rezydencja na fotografii). Oprócz niej przymusowo pracowało tam wielu Polaków, Francuzów i Ukrainki. Tam właśnie poznała swego przyszłego męża Alojzego, z którym po wojnie powróciła do Otwocka.