Kontakt Strona główna Pliki do pobrania english

NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail:

Mazowiecki rodowód. Na wąskim torze

autor: Stanisław Zając

Druga połowa XIX wieku na Mazowszu zaczęła toczyć się po torach. Sieć kolejowa była prawdziwą rewolucją, której nie można sprowadzić tylko do obliczania drogi, prędkości, czasu. Tkanka komunikacji szynowej rozrastała się, przyjmując różne rozstawy torów. Zapominamy często o – ciągniętych przez konie - wagonikach transportu przemysłowego (przetrwał on jednak do dziś w niektórych cegielniach!). Szybko podobne rozwiązania zaczęto stosować również do przewozu osób.

Już w 1865 r. w Warszawie wydano koncesję na uruchomienie tramwaju konnego. Wkrótce zaś podjęto zgoła inne unowocześnienie. Próbowano wprowadzić tzw. „lokomotywę drożną”, czyli wykorzystać napęd parowy bez konieczności budowy torowisk. Ten śmiały jednak nie powiódł się. Tramwaj konny wygrał rywalizację. Komunikacja stolicy jeszcze przez dziesiątki lat „jechała na czterech kopytach” (a właściwie na ośmiu – normą stał się szeroki, ponad półtorametrowy, tor oraz dwa, idące dobrym kłusem, konie). Tramwaj taki szybko dotarł również na obrzeża Warszawy – m. in. do Wawra.
 
Przełom XIX i XX wieku można uznać za prawdziwie złoty okres tworzenia nowej formy komunikacji wokół stolicy – wąskotorowych kolejek dojazdowych: do Konstancina (przez Wilanów), do Grójca (z odgałęzieniem na Górę Kalwarię), do Radzymina (przez Marki), do Jabłonny (z Wawra). W tym samym okresie powstała również kolejka sochaczewska, myszyniecka, mławska. Popularne „ciuchcie” niekiedy stały się naturalnym przedłużeniem i uzupełnieniem komunikacji stolicy, często zaś okazały się szansą rozwoju dla rejonów i miejscowości, do których - z rożnych względów – nie dotarł „szeroki tor”. 
 
W 1908 r. rozpoczęto przygotowania techniczne, aby przedłużyć trasę kolejki jabłonowskiej z Wawra do Karczewa. Zauważmy, iż fakt ten zbiegł się czasowo z ambicjami mieszkańców Willi Otwockich, aby uzyskać odrębność administracyjną, a później prawa miejskie. Większe szanse na wygranie wyścigu do nowoczesności miała „ciuchcia”. Zarząd budowy (spółka z udziałem kapitału belgijskiego) otrzymał wiele sugestii, aby kolejka przebiegała przez : Zastów, Żerzno, Wólkę Żerzeńską, Miedzeszyn, Błota, Falenicę, Józefów, Świder, Jarosław, Otwock. Mieszkańcy tych miejscowości deklarowali nawet gotowość pomocy finansowej . Właściwe prace wykonawcze trwały niecałe cztery lata, do kwietnia 1914 r. Cała trasa od Jabłonny do Karczewa liczyła 46 kilometrów. Tworzyła łagodnie wygiętą linię biegnącą w swoistej symetrii do Wisły, mającą centralny przystanek Warszawa Most (Kierbedzia). Maksymalna prędkość pociągu sięgała dwudziestu kilometrów na godzinę. Plany Zarządu Warszawskich Kolei Dojazdowych szły dalej. Zamierzano przedłużyć trasę z Karczewa do Sobień Jezior. Myślano nawet o zelektryfikowaniu wszystkich podstołecznych linii (miały powstać dwie elektrownie wytwarzające prąd stały – jedna pod Pruszkowem, druga w Świdrze).
 
Wybuch pierwszej wojny światowej uniemożliwił te ambicje. Wycofujące się wojska rosyjskie zabrały większą część taboru podwarszawskich kolejek. Ruch na trasie karczewskiej został przywrócony dzięki sprowadzeniu parowozów niemieckich. W niepodległej Polsce do ambitnych planów już nie wracano.
Pierwszy „wąski tor” pojawił się w Otwocku już ok. roku 1903. Służył do transportu cegieł z Teklina. Jednak właśnie bez „ciuchci” historia naszego miasta byłaby niepełna. Kolejka przekraczała Świder przy wylocie dzisiejszej ulicy Turystycznej, dochodziła do stacji przy ulicy Wawerskiej, a następnie skręcała w kierunku Karczewa. Jak wspominają starsi mieszkańcy Otwocka, na wysokości stadionu przebijała się przez piaszczyste wydmy. Nic dziwnego, że tory kolejki stały się tu swoistym chodnikiem dla pieszych. 
 
Na skromnym planie Otwocka z 1914 r. zaznaczona jest Stacja Kolejki Wązkotorowej. Jednak nie istniał jeszcze charakterystyczny budynek przy ul. Wawerskiej. Ten powstał dopiero w latach dwudziestych (prawdopodobnie wg projektu Konstantego Jakimowicza), później zaś uległ rozbudowie. W przedwojennym okresie świetności Otwocka „ciuchcia” (dojazdowy samowarek” – jak pisał Cezary Jellenta) była popularnym środkiem lokomocji również dzięki tańszym niż na „normalnym torze” biletom (1 zł. zamiast 1,50 zł za przejazd do Warszawy). 
Kilka informacji zawartych w archiwalnych dokumentach pozwoli dostrzec nieco dokładniej „wąski tor” w Otwocku. W lipcu 1917 r. Zarząd Towarzystwa Akcyjnego Warszawskich Dróg Dojazdowych wystosował pismo do Magistratu , postulując, iż niezbędnym jest stały posterunek milicji na stacyji Otwock w celu utrzymania porządku pomiędzy pasażerami podczas przyjścia i odejścia pociągów, jak niemniej ukrócenia samowoli miejscowej dziatwy wałęsającej się bezustannie po stacyji i torze kolejowym i czepiającej się wagonów... Minęło kilkanaście lat. Likwidacji uległa już wąskotorówka z teklińskiej cegielni. W styczniu 1936 r. władze miasta zażądały od Towarzystwa usunięcia, względnie ogrodzenia toru kolejki w gęsto zabudowanych dzielnicach Otwocka –aby mieszkańcy uniknęli nieszczęśliwych wypadków i strat. Jeszcze bardziej radykalna była – podjęta jednogłośnie - uchwała Komisji Klimatycznej z czerwca 1938r. Uznano, iż głównym środkiem komunikacyjnym, łączącym Otwock ze stolicą jest kolej elektryczna oraz szosa nadwiślańska i szosa lubelska; natomiast kolejkę należy bezwzględnie usunąć z granic uzdrowiska - ponieważ zanieczyszcza dymem powietrze, a także nie odpowiada obecnym potrzebom, warunkom komunikacyjnymi i warunkom bezpieczeństwa... 
 
Wkrótce jednak inne warunki bezpieczeństwa okazały się istotniejsze. Okupacyjne dzieje „wąskiego toru” czekają na opracowanie. Problem wnikliwie zarysował Jan Parandowski: W okresie okupacji „ciuchcia” była nam bardzo droga. Drobny rezerwat polskości. Niemcy nie mieli i jakby nie chcieli mieć z nią nic wspólnego. Lekceważyli ja tak wielkodusznie, że o ile wiem, żaden zielony mundur nie rzucił cienia na te wagony pachnące mięsem, słoniną i masłem, które w ostentacyjnym bezpieczeństwie wiozły jowialne kumoszki z Karczewia. Wygłodzona Warszawa czekała!
Na jednym z pierwszych posiedzeń Zarządu Miejskiego w Otwocku po zakończeniu okupacji niemieckiej (w lipcu 1944 r.) pojawił się projekt, aby zmienić linię kolejki (z ulicy Karczewskiej na Wiejska lub Łukasińskiego). Wkrótce jednak „ciuchcia” przemierzała starą trasę. Nie na długo. W 1952 zamknięto odcinek od stacji Most do Otwocka. Kolejka służyła więc już tylko do komunikacji lokalnej między Otwockiem i Karczewem. W 1963 r. i ten odcinek został zlikwidowany. Podobny los spotkał wszystkie wąskotorówki pod Warszawą. Szanse przetrwania miały „ciuchcie” kursujące dalej od stolicy: kolejka nasielska i sochaczewska. U nas pozostał most na Świdrze, budynek stacyjny oraz wspomnienia tych, którzy urodzili się wcześniej. 
 
Zdjęcia pochodzą z archiwum Macieja Świerczyńskiego.