Kontakt Strona główna Pliki do pobrania english

NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail:

O filmie i domach drewnianych słów kilka...

tekst i fot. Barbara Kurkiewicz – Matysiak

Wszelkie jubileusze nastrajają do refleksji i są często inspiracją do utrwalania w różny sposób naszej wciąż młodej historii miasta. Na lokalnym rynku ukazało się kilka pozycji książkowych tyczących Otwocka i okolic, a także powstał film dokumentalno - nostalgiczny o Świdrze i dawnym Otwocku – uzdrowisku. Film kręcono w sierpniu 2000 roku, a wyświetlany był w telewizji dopiero 30.X.2001 roku w programie II – TVP.

 
Jednak zbieżność emisji i powstania tego filmu, trwającego tylko (a może aż) 25 minut, z jubileuszem 85-lecia miasta była czystym przypadkiem. Reżyser pan Sławomir Kochler nie wiedział wcześniej o rocznicy.
Szkoda tylko, że emisja filmu przypadła na dość wczesną godzinę przedpołudniową (10.40) i wiele osób uczących się bądź pracujących nie widziało tego obrazu. Film na ogół wzbudził pozytywne reakcje wśród mieszkańców, którzy go obejrzeli, lecz można mieć pewne zastrzeżenia co do wyboru tytułu (tytuł „Świder”).
Jest to jednak ważny dokument zapisany na taśmie filmowej utrwalający obraz drewnianej architektury i przypominający Otwock z lat 1900-1940 jako znaną miejscowość letniskową i kuracyjną. Obraz miasta drewnianego zaciera się w szybkim tempie i dzieje się tak już od 1960 roku. Dosłownie na naszych oczach, w ciągu jednego pokolenia dokonuje się zmiana ku nowoczesności, chociaż można zadać sobie pytanie, czy wszystko, co nowe, bywa dobre.
W samym dawnym śródmieściu Otwocka coraz mniej jest drewnianych domów, a na ul. Michała Andriollego – prekursora przecież architektury drewnianej, ostały się jeszcze dwa drewniaczki godne zachowania – nr 35 i 66 ulicy. Natomiast ul. Kościelna, jedna z najbardziej prestiżowych i charakterystycznych ulic Otwocka w początku XX wieku – dziś wygląda miejscami jak po przejściu kataklizmu. Piętrowe drewniaki czekają w kolejce na rozbiórkę, a tylko budynki nr 14 i 23 są ozdobą tej ulicy. 
Dawny pensjonat „Górewicza” jeszcze trwa, ale kiedy wreszcie przestanie być tylko „martwym” obiektem? Wnętrze tego gmachu ukazane w filmie mówi samo za siebie i napawa grozą. Ulica Reymonta – najdłuższa ulica Otwocka i zabudowana głównie wiekowymi drewniakami, także wygląda fatalnie, głównie w tej części od ul. Samorządowej do ul. Żeromskiego.
Przy planowanym i koniecznym zresztą poszerzeniu tej ulicy i położeniu chodnika – następna partia domów drewnianych ulegnie rozebraniu. Większość tych budynków w obecnej chwili jest w bardzo złym stanie technicznym. Za następne 100 lat wszystkie budowle z drewna będą zapewne podziwiane i oglądane już tylko w skansenie. Chodząc często po naszych ulicach miałam możność uratować kilka ozdobnych deseczek, głównie z werand rozbieranych drewniaków i przekazałam to wszystko do Muzeum Ziemi Otwockiej. Jeśli kiedyś kolekcja tych pięknych, ażurowych wycinanek z drewna powiększy się, będzie można zrobić z tego wystawę. Film o Świdrze i Otwocku ukazuje właśnie tę naszą spuścizną drewnianą, bardzo „smutną”, zniszczoną i wołającą rozpaczliwie o ratunek.
Towarzyszyłam ekipie filmowej przez 2 tygodnie na terenie miasta, wskazywałam drewniane domy godne uwagi oraz wyszukiwałam w pamięci „zasiedziałych” starszych mieszkańców Otwocka, którzy mogli coś interesującego powiedzieć o latach 30. i okresie okupacji niemieckiej. Wspólnie z panią Jadwigą Rakowską spędzałyśmy wiele dni przy realizacji obrazu i można powiedzieć, że w jakimś stopniu uczestniczyłyśmy w powstawaniu filmu. Dopiero naocznie i na żywo można było przekonać się, jaka to uciążliwa i wielogodzinna praca całej ekipy, aby powstał ten krótki film o Świdrze i Otwocku. W filmie wystąpiło wiele osób związanych z miastem i ja też miałam swój „minutowy” epizod. Mimo nalegań reżysera p. Kochera, zrezygnowałam z większego udziału w tym filmie z wielu złożonych przyczyn. Niemal wszystkich „aktorów” filmu znałam osobiście i tym bardziej smutną sprawą jest fakt, że dwie osoby nie doczekały emisji filmu, w którym brały udział. Jest to pan Paweł Gonstal, o którym wspominam wcześniej w „spacerkach” – pisząc o ul. Lennona (zmarł w listopadzie 2000 r.) oraz p. Sylwester Marczak (barwna postać miasta) przez wiele lat prezes Polskiego Towarzystwa Naturystycznego (zmarł 9.X.2001 r.). Reżyser p. Kochler miał swój zamysł i wizję, aby pokazać ten klimat minionych lat, atmosferę małych miasteczek lat 20. i 30., zanikającą architekturę drewnianą oraz przypomnieć minioną świetność letniska – uzdrowiska.
W filmie nie pominięto społeczności żydowskiej. Obraz przypomina również getto i tragiczne dzieje ludności żydowskiej. W filmie przewija się przez cały czas fragment wiersza Gałczyńskiego pt. „Wycieczka do Świdra”, czytany przez lektora. I tam w Świdrze również widzimy stare, zniszczone drewniaki, wyczuwamy jakąś nostalgię za czymś, co przemija i nigdy nie wróci. Spokój, cisza, miarowy rytm życia, bystry nurt rzeki Świder, zaniedbane, prawie puste plaże, a wokół mnóstwo dzikich krzewów...
Pokazano w filmie fragmenty przedwojennych filmów pt. ”Manewry miłosne” i „Ada to nie wypada”, są one dopełnieniem tej atmosfery lat minionych, a wspaniałe sfilmowane schody gmachu obecnego liceum otwockiego to elegancki dodatek stanowiący świetną reklamę Otwocka – uzdrowiska.
Można mieć złudzenie, że po tych schodach zejdą do nas, współczesnych – dawni bywalcy tych miejsc... A więc Michał Andriolli, Cezary Jellenta, Julian Tuwim, Adolf Dymsza, Władysław Reymont, Stanisław Grzesiuk, Stefan Jaracz... i tylu innych znanych obywateli i kuracjuszy Otwocka.
W filmie widzimy wiele gmachów drewnianych i sanatoriów, takich jak: dr. Przygody przy ul. Warszawkiej, „Zofiówkę” przy ul. Kochanowskiego, pensjonat „Górewicza” przy ul. Armii Krajowej... Inne obiekty sanatoryjne są już wspomnieniem... „Olin” przy ul. Borowej czy przedwojenne sanatorium dla młodzieży „Ostrówek” (po wojnie „Buczek”) przy ul. Prusa i Piłsudskiego.
Letnisko – uzdrowisko, to już historia, która przetrwała w pamięci mieszkańców. Została tylko taśma filmowa, fotografia i słowo drukowane o ludziach i domach naszego miasta. Miasta, które zmienia się w zawrotnym tempie i już w małym stopniu przypomina tamten Otwock z początków XX wieku.