Kontakt Strona główna Pliki do pobrania english

NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail:

Przed zagładą

autor: Stanisław Zając

W styczniu 1930 Hitler objął urząd kanclerza Niemiec. Dla NSDAP pojawiły się szerokie możliwości realizacji głoszonych haseł, również antysemityzmu. Mnożyły się napaści na Żydów, zwłaszcza na drobnych kupców i rzemieślników. Zapoczątkowano bojkot przedsiębiorstw żydowskich. Wydarzenia te bardzo szybko uwidoczniły się również w życiu Otwocka. 

 
Pismo „A.B.C.” 23 kwietnia 1933 zamieściło artykuł Najazd żydów niemieckich na letniska podstołeczne. Wskazywano na niezwykły objaw, jaki dał się zauważyć w Otwocku i Falenicy, a także w Miedzeszynie, Radości, Michalinie, Józefowie, Świdrze. Do miejscowości tych wyjątkowo wcześnie (już od paru tygodni – a więc co najmniej od marca!) zaczęli przyjeżdżać letnicy. Sezon zwykle rozpoczynał się pod koniec maja. Teraz zaś wiele mieszkań i willi zostało nie tylko wynajętych, ale również szybko zajętych przez całe rodziny. Wszyscy ci wcześni letnicy byli Żydami. Nie szukali jednak rutynowego odpoczynku: Właściciele willi przyzwyczaili się już do tego, że rodziny żydowskie przyjeżdżają na letniska wcześniej i dłużej, niż Polacy. Gdy jednak nowoprzybyli oddali dokumenty do zameldowania, okazało się, że są to wszystko ofiary hitleryzmu – uciekinierzy z Niemiec przed prześladowaniem. Właściciele willi postanowili wykorzystać nadarzającą się okazję. Podwyższyli opłaty za wynajem: obecnie żaden żyd-letnik nie dostanie tam mieszkania za cenę zeszłoroczną, jeśli nie udowodni, że nie jest uciekinierem. Sprawą zdecydował się zająć starosta powiatu warszawskiego. Wydał zarządzenie mające na celu ukrócenie paskarskich zapędów właścicieli willi, sklepów i ... świeżego powietrza.
 
Uciekinierzy z Trzeciej Rzeszy często musieli pozostawić lub szybko sprzedać posiadany majątek. Nie zawsze jednak zdołali uratować własne życie. O takim przypadku informował 2 września 1933 r. „Wieczór Warszawski”. Tytuł artykułu – Żyd zakatowany przez hitlerowców zmarł na leczeniu w Otwocku – streszczał całą dramatyczną sytuację. Ofiarą był Bernard Erikman, właściciel fabryki wyrobów stalowych w Berlinie oraz właściciel kilku kamienic... Przez wiele lat mógł uważać się za szanowanego obywatela Niemiec. Był odznaczony wieloma orderami niemieckimi. W czasie pierwszej wojny służył jako oficer armii niemieckiej; trzej jego synowie polegli podczas walk. Zasługi te nie uratowały go przed prześladowaniami. Postanowił więc wyjechać do Polski, gdzie posiadał liczną rodzinę. Majątek przepisał na nazwisko zaufanego Niemca, a następnie wraz z żoną staruszką udał się w stronę granicy polskiej. Niedoszli uciekinierzy wpadli jednak w ręce szturmowców hitlerowskich, którzy nad obojgiem zaczęli się w straszliwy sposób znęcać. Erikmanowa uderzona jakiemś żelaztwem w głowę, zmarła na miejscu. Erikmanowi wyrwano brodę wraz ze skórą, pod wszystkie paznogcie prawej ręki wbito mu szpilki. Zdołał jednak wyrwać się oprawcom i przekroczyć granicę. Dotarł do rodziny mieszkającej na Śląsku, a następnie do krewnych w Warszawie. Po strasznych przejściach wysłano go na kurację do Otwocka, jednak starzec zmarł, jak stwierdzili lekarze, wskutek otrzymanych ran.
W październiku 1938 r. władze nazistowskie zarządziły wygnanie z Rzeszy około 17 tys. Żydów, obywateli polskich. Wydarzenie to – określone w Niemczech jako „Polenaktion” – wywołało protesty w różnych państwach. Wkrótce jednak dla opinii publicznej stało się mniej ważne wobec kulminacji pogromów antyżydowskich, których symbolem stała się tzw. Kristallnacht („noc tłuczonego szkła”). Wygnańcy, zanim mogli wjechać do Polski, długo koczowali na granicy pod Zbąszyniem. O ich losach relacjonowały różne gazety; wiele szczegółów podawał „Nasz Przegląd”. 2 grudnia 1938 r. zamieścił informację zatytułowaną Towarzystwo Brijus dla uchodźców z Niemiec. Zarząd Towarzystwa jednogłośnie przyjął wniosek oddania po przeprowadzeniu gruntownej dezynfekcji budynków sanatorium dla młodzieży w Otwocku p.n. „Goldflamówka” do użytku Komitetu dla uchodźców z Niemiec... Nadzór nad obiektem miał sprawować dr Denis Gelbard. Przebywający dotąd na oddziale kuracjusze zostali przeniesieni do sanatorium głównego przy ul. Reymonta 55. Towarzystwo zobowiązało się ponieść wydatki związane z opieką lekarską nad wygnańcami oraz z używaniem światła i telefonu. 
 
Ten sam numer „Naszego Przeglądu” zamieścił informację o przebiegu zbiórki pieniężnej w Otwocku dla uchodźców żydowskich. Zebrano 1523, 95 zł. Ofiarodawcy wpłacali od 200 do 5 zł. Warto przypomnieć ich listę jako mało znany szczegół do dziejów Otwocka (kolejność była podana według wysokości wpłat): pensjonat „Palladium”, pensjonat „Cariton”, Bronisława Konowa, Zakład „Zofiowka”, pensjonat „Zachęta”, pensjonat „Atlantik”, dr Bloch, p. Sadowska, dr Weidenfeld, doktorostwo Weintal, uczniowie Gimnazjum, pensjonat „Europa”, dr Golberg, dr Klajer, dr Augarten, p. Bieloch, inż. Kagan, p. Ronin., inż. Skotnicki, pp. Wilczyńska i Winawerowa, pensjonat Zolberga, Mieczyslaw Radion, p. Hirszowa, p. Koen, dr Mirabel, inż. Sztern, uczniowie szkoły „Tarbuth”, p. Biegunowa, p. Mittelberg. Ponadto wpłynęły pieniądze zebrane przez Lewi i Arnolda Felsa, przez inż. Skotnicką i p. Bielocha, zebrane dla uczczenia b.p. P. Reinera; 100 zł wpłacił anonimowy dawca. 
„Nasz Przegląd” z 7 grudnia 1938 r. przyniósł nieco więcej informacji o wygnańcach, którzy mieli trafić do Otwocka. Wzmianka nosiła tytuł Dokoła akcji pomocy dla uchodźców żydowskich z Niemiec. Czyn godny naśladowania. Ośrodek w Otwocku powstał dzięki inicjatywie Sekcji Ga- lanteryjno-Skórzanej Centrali Związku Kupców. W „Goldflamówce” będą umieszczeni wysiedleńcy chorzy i wyczerpani, wymagający dłuższego wypoczynku i kuracji klimatycznej.
W Otwocku schronienie znalazło około kilkudziesięciu wygnańców. Również w niedalekim Miedzeszynie (w sanatorium im. Włodzimierza Medema) opieką otoczono kilkadziesiąt dzieci, z których wiele przebywało w Zbąszynie bez rodziców.