Kontakt Strona główna Pliki do pobrania english

NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail:

Ulica Piłsudskiego

autor: Barbara Kurkiewicz-Matysiak

Podobnie jak część otwockich ulic, tak i ul. Piłsudskiego miała różne nazwy. Początkowo była to nazwa obecna, po 1945 ul. Świerczewskiego, następnie Szenwalda (od 1952) i wreszcie znów wróciła do pierwotnego nazewnictwa (od 1990). Ulica Piłsudskiego znajduje się między ul. Warszawską (za przejazdem kolei w stronę Śródborowa) i dochodzi do ul. Reymonta na wprost dawnej „Wioski Szwajcarskiej”. Różnica między tym rejonem a centrum miastawyczuwa się nie tylko wzrokiem. Nasze płuca mają czym oddychać, jak za lat dwudziestych. Dominuje zieleń i cisza. Dzielnica sanatoriów, pensjonatów i zgromadzeń zakonnych.

 
Wszyscy sądzę znają książkę lub film „Tajemniczy ogród”. To właśnie określenie kojarzy się jednoznacznie, kiedy spacerujemy po ul. Piłsudskiego. Wokół, po obu stronach rozciągają się tajemnicze ogrody... wysokie drewniane parkany, solidne, żeliwne ogrodzenie, wiele sosen i gąszcz krzewów strzegą tajemnic rozległych posesji. Ulica wyłożona jest dużą, solidną kostką brukową, po jednej stronie chodnik i szpaler drzew klonowych. Po lewej stronie duży teren leśny należy numeracją do ul. Szlacheckiej, a naprzeciw niemal pół ul. Piłsudskiego zajmuje obszar parkowo-leśny dawnego sanatorium „Mariana Buczka”, które przestało istnieć jesienią 2001 roku. W ostatnich latach był to szpital pod nazwą „Wojewódzki Zespół Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej Chorób Płuc i Gruźlicy – ul. Piłsudskiego 2/4. Jednak, aby zrozumieć jak to się stało, że przedwojenne pensjonaty i obiekty stojące przy dawnej ul. Dworskiej (obecnej Prusa) należą do ul. Piłsudskiego, trzeba wyjaśnić, że „ucięto” część ul. Prusa i po II wojnie włączono do Piłsudskiego (utworzono sanatorium i szpital „Buczka”) ulica Prusa sięgała pierwotnie do ul. Krasińskiego. 
 
Rok 1918 (ul. Prusa 9) i najstarsza placówka zorganizowana jako sanatorium dziecięco-młodzieżowe (ligi szkolnej) przez polsko-amerykański komitet pomocy dzieciom o nazwie „Ostrówek”. W 1925 r. lekarzem naczelnym był dr K. Wroczyński, od 1935 r. dr Maria Dworzaczek-Polierowa, a najdłużej (już w „Buczku”) dr Zofia Dobrowolska. Sanatorium „Buczka” powstałe w 1950 r. miało V oddziałów i nr 9, 11 i 12 ul. Prusa z domami „Ostrówek”, „Zachęta” i „Mirosław” należały do tego sanatorium i ul. Piłudskiego 2/4. „Ostrówek” – to piękny, rozległy drewniak w stylu Andriollego. Posiada oszklone werandy, bogato zdobione ażurowymi detalami drewnianymi i odkryte werandy również z zachowanymi wzorami ornamentów z drewna. Od strony ogrodu główny budynek połączony jest z długim parterowym ciągiem i również kaplicą drewnianą. Cały teren jest ogromny i widać jeszcze resztki świetności, alejki, świerki, ozdobne krzewy, basen i obiekty gospodarcze. 
 
Drugi budynek (oddział III „Buczka”) to dawna lecznica doktorostwa Weintalów o nazwie „Mirosław” (Prusa 12) zbudowana w latach 1930-35. W czasie okupacji zajęty przez sanatorium przeciwgruźlicze Ubezpieczeń Społecznych, a w 1944/45 czasowo był tu szpital dla rannych żołnierzy. Po II wojnie sanatorium PCK, następnie upaństwowione w 1950 r. Budynek jest piętrowy, murowany, otoczony tarasami i balkonami. Stoi w głębi nieruchomości. W pobliżu ulicy mały parterowy domek murowany (dawniej administracja „Buczka”, obecnie zamieszkały przez byłych pracowników szpitala i sanatorium. 
 
Zbudowany w latach 20. pensjonat „Zachęta” (Prusa 11) - własność żydowska, M. Flinta. Początkowo budynek był drewniany i dużo mniejszy. Po wojnie dobudowano skrzydło i dom otynkowano. Pod koniec wojny szpital dla żołnierzy, następnie był tu dom dla sierot żydowskich i dom dziecka im. „Dawida Guzika”. Od 1952 r. sanatorium dla młodzieży, a od 1956 dla dorosłych. Oddział IV dawnego „Buczka” obejmował jeszcze pensjonat „Ronina” przy ul. Zamenhofa 2 i oddział V – pensjonat Kaufmanowej „Imperial” przy ul. Konopnickiej 17.
Jedną z wychowanek domu dziecka była Hanna Krall, ceniona znana obecnie pisarka (dziennikarka „Polityki” i „Życia Warszawy”) autorka książki „Tam już nie ma żadnej rzeki”, gdzie w opowiadaniu „Dom” autorka opisuje otwocki dom dziecka. Oto fragment: „Sierociniec mieścił się wśród sosnowych drzew, w dawnym pensjonacie „Zachęta”. Należał do Flinta. Budynek był nieduży, pierwszego powojennego lata dobudowano piętro. Na budowie pracowali jeńcy niemieccy. Nie budzili uczuć – żadnej niechęci, żadnego zaciekawienia. Zmęczenie i smutek było specjalnością dzieci. Przeżycie wojny jest męczące, nawet dla dziecka... Wychowankowie sierocińca pojechali w świat. Zostali profesorami, malarzami, bankierami, jeden był nawet amerykańskim przedstawicielem w ONZ, spotykali się czasami i opowiadali sobie o dzieciach i wnukach, o swoich uczelniach...”.
W początkach powstania miasta ta dzielnica oprócz pensjonatów i sanatoriów była zamieszkała w większości przez ludność żydowską. Właścicielami przed 1939 r. byli między innymi: Nr 6 – Mincberg Froim, nr 8 – Ryneki Abran, nr 15 – Epsztejn Judyta, nr 16 – Silbersztein, Blimbauch Jankiel i Ita Wajsbard, nr 17 – Cetlin inżynier i Abram Perelman. Na skrzyżowaniu ulic Prusa i Piłsudskiego rozległa nieruchomość od wielu lat należy do dwóch zgromadzeń zakonnych. Nr 9 posesji – to zakon sióstr sług Jezusa, a Prusa 11 stykających się terenem to siostry szkolne de Notre Dame. Niedawno postawiono tu duży gmach murowany, piętrowy z kaplicą. Pod nr 9 zwraca uwagę śliczny domek drewniany z górką w stylu Andriollego ukryty wśród gęstych drzew. Na otwartej werandzie I piętra zachwycają oryginalne ażurowe wycięcia drewniane, a ten wzór spotkałam po raz pierwszy. Przechodzimy poprzeczną ul. Kurnakowicza i znów gęsty las do „bezpańskiej posesji” otoczonej tylko walącym się murem, choć miejscami jeszcze solidnym. Wszędzie połamane drzewa, nieporządek i widać, że od pół wieku nikt tu nie sprzątał. Może warto zorganizować młodzież, aby w ramach akcji „sprzątanie świata” – porządkowali tereny leśne wokół zamieszkałych przez lokatorów z kwaterunku domów i tych niegdyś pięknych zadbanych posesji. 
Po prawo, na lekkim wzniesieniu z dala od ulicy stoi drewniany domek z niewielkim piętrem i oszklonymi na parterze werandami nr 8/14 ul. Piłsudskiego. Nieruchomość w 1920 r. należała do „Caritasu”, a w 1942 r. ksiądz Ludwik Wolski oddał willę zgromadzeniu Sióstr Małych Misjonarek Orionistek, które zostały wysiedlone przez Niemców z Włocławka. Siostry wraz z pierwszą przełożoną „Loretą” pomagały w dożywianiu dzieci oraz zorganizowały opiekę nad ludźmi starymi, co czynią do dziś. Początkowo stały tu trzy niewielkie drewniaczki, obecnie zbudowano nowy, murowany dom, na miejsce dawnego drewniaka. Cały teren tego parku leśnego jest zadbany i pełno tu kwiatów, drzew i ozdobnych krzewów.
Duży piętrowy budynek drewniany schowany wśród licznego drzewostanu od 1945 r. jest w zasobach kwaterunku, ale to lokatorzy dbają o otoczenie. Widać ślady dawnej świetności ogrodu, a w szczycie dachu budynku zwracają uwagę ozdobne ułożenia deseczek. Wewnątrz odnowiona i ciekawa poręcz klatki schodowej. Jest to nr 17 domu. W latach 1949-1971 mieszkał tu z rodziną znany, kochany przez dzieci nauczyciel z „trójki” p. Józef Korcz.
Numer 15 ulicy – piętrowy, zniszczony dom otynkowany z pozostałością drewnianych ozdób na zabudowanych, oszklonych werandach. Po przeciwnej stronie zaciekawia murowana, szeroka brama otoczona siatką, którą szczelnie oplatają pnącza „dzikiego wina” pamiętające z pewnością lata 30. Posesja niegdyś jednolita miała 2 domy i małą „stróżówkę”. Była to własność p. Wójcickiego, a parterowy drewniak zbudowano w 1914 r. – dzisiejszy nr 16. Obecnie dom nie wygląda najlepiej, a śliczne ganeczki zdobne w koronkowe ozdoby drewniane zostały zniszczone i zabite deskami. Drugi parterowy drewniaczek postawiono w 1931 r., a nowym właścicielem został p. Markus Werthein (dawny nr 12A). Mieszkają w nim 4 rodziny (nr 18 domu), a wokół zadbany ogród na tle sosnowego lasu. Tym bardziej godna podziwu sprawa, bo mieszkania i teren nie własne, a kwaterunkowe. Werandy i ganki budynku nr 18 są dobrze zachowane, a finezyjne ażurowe wycięcia są urokliwe i jedyne w swoim rodzaju. Ten uroczy dom wart jest remontu i szybkiego odnowienia.
Dalej na wzniesieniu terenu dwa dość okazałe, piętrowe budynki drewniane zbudowane w latach 30. Posiadają wokół balkony i oszklone werandy. Są w dobrym stanie przynajmniej zewnętrznie (nr 20 i 22). Końcowe zabudowania to mały drewniaczek nr 24 oraz dom parterowy nr 23 (po drugiej stronie) niegdyś należący do „Palladium”.
Graniczący z ul. Reymonta narożny duży teren ogrodzony żeliwnym parkanem – nr 25 ulicy to budynki spółdzielni mieszkaniowej „Meran” zbudowanej pod koniec lat 90. Pierwotnie mieścił się na tej posesji znany, elegancki pensjonat żydowski – Izaaka Lesmana. W 1941 r. zajęty na szpital kostno-stawowy dla dzieci, następnie włączony w skład sanatorium „Krasickiego”. Nowoczesne piętrowe domy – to już zupełnie nowy rozdział tej zadrzewionej, spokojnej ulicy.